Po co i dlaczego?

Kim jesteśmy

Jesteśmy grupą osób, która poznała się na ulicy w czasie demonstracji organizowanych przez KOD. Widzimy i doceniamy jedną dobrą zmianę – olbrzymia liczba normalnych ludzi rozmawia o demokracji i rozmawia o Polsce. Mówimy, jaka jest i jakiej chcielibyśmy. Z gorących sporów wynika, że różnie widzimy nasz świat.

Czego chcemy

Chcemy żyć w kraju, w którym nie będziemy zmuszani do życia i myślenia tak samo jak większość. Chodzi nam o to, by jedni nie narzucali innym swojej wizji świata.

Nastolatek powiedziałby to tak:

Nie jest cool, że zalewa nas hejt. Chcemy temu postawić TAMĘ. Politycy jadą na tym, że normalny człowiek nie chce rozkminiać tego całego bałaganu. Rozwalają to co działa, bo chcą więcej władzy. Jak ją wezmą, to nas skroją. Zaczęli szpiegować w necie. Chcą nam założyć ciasne kagańce. Ściemniają, starają się robić nas w konia, albo kupić za pięć stów. Robią klimat ściemy, że tych co nie pamiętają komuny, łatwiej nabrać. Nie pamiętamy, ale czaimy baze i będziemy lukać im na łapy.  Trza trybić by wymiatać … Wtedy krótki kebab na kaczych łapach będzie miał surprajs.

Sprzedawczyni może powiedziałaby by to tak:

Nie podoba mi się, że moi krewni i znajomi przez politykę patrzą na siebie krzywo. Polityka nie jest mi potrzebna do życia i nie chcę jej rozumieć. Nie trzeba psuć tego co działa. Niech władza najpierw się zajmie naprawą tego co jest złe. A w uczciwość polityków to za Boga nie uwierzę. Wnuk mówi, że go w Internecie chcą podglądać. Syn się śmieje, że znów będą karać za opowiadanie dowcipów o głupocie władzy. Coraz bardziej cyganią i pięćsetką oczy mydlą. Lepiej, żeby Kaczyński zajął się tym, jak zrobić, żeby normalni ludzie więcej na rękę dostali, a nie zmuszać dziewuchy do rodzenia bachorów od gwałcicieli. 

Pragniemy zbudować w sercach i umysłach jak największej liczby ludzi TAMĘ, która powstrzyma wzbierającą falę populizmu, wrogości i przemocy. Wierzymy, że jedynym skutecznym sposobem jest  stanąć w obronie demokracji w Polsce, mimo jej wad. Postanowiliśmy zaproponować takim jak my, normalnym ludziom nasze spojrzenie na to co dzieje się wokół nas. Będziemy pokazywać, jak powinno być, a nie jest. Co władza robi źle.

Myślimy sobie, że to ważne, więc chcemy o tym pisać i gadać. Napisaliśmy napuszoną kartkę o tym czego chcemy, żeby mądrale wiedziały, że tak też potrafimy.

Oto nasza nadęta deklaracja poglądów i celów, a żeby była jeszcze bardziej nadęta, nazwaliśmy ją manifestem.